Co nieco o tempie życia

Drodzy Odbiorcy,
Cieszy mnie każde zamówienie, każde wykonanie poduszki, materaca czy wałka i tak sobie w swoim tempie pracuję. Staram się realizować zamówienia jak najszybciej (jest to zazwyczaj kwestia kilku dni), bo po co zatrzymywać coś co może płynąć. Ale świat zaczyna wlewać się ze swoim tempem i wirem w moje spokojne działanie. Otrzymuję ostatnio często ponaglenia, że szybko, że teraz, że na już, że już zapłacone i można wysyłać. I ja rozumiem te potrzeby, gdy ktoś nagle sobie przypomniał o świetnym prezencie w postaci poduszki lub wałka. I ja ślę szybko, czasami tego samego dnia. Ale to są wyjątki. Tak pracować się nie da cały czas, bo przecież do wszystkiego trzeba podejść z uwagą i rozwagą. Pakować i napełniać poduszki ze spokojem i równowagą wewnętrzną. To idzie do Was kochani.  Chcecie czuć się dobrze, spać bezpiecznie i zdrowo i taką właśnie porcję dobroci pragnę Wam zapakować do poduszki. I wielu to odczuwa, mówiąc: ale to są wyjątkowe poduszki! I niech tak zostanie. Niech one będą wyjątkowe, osobiste, ciepłe i przyjazne w odbiorze. Komu by się chciało spać na poduszce, którą ktoś szył czy napełniał w nerwach, szybko, szybko, aby „odwalić” robotę i wziąć pieniądze. Co to za pieniądze? Co to za zysk? Gdzie tu satysfakcja i zwrotna pełna wdzięczności reakcja.
Nie jestem ogromną firmą, ale jestem sprawną firmą. Biorę tyle na siebie ile mogę unieść. Uprawiam swoje ekologiczne zboża, piszę wiersze, przyjaźnię się z klientami, którzy od wielu lat zamawiają u mnie. Kiedyś przyjdzie czas, że i ja jeszcze bardziej zwolnię tempo (a może przyspieszę?) Tego nie wiem teraz. Wiem jedno, że staram się żyć w równowadze, cieszyć chwilą, być wdzięczną za każde zamówienie. Działam już 21 lat. Mam pewne doświadczenie i jest to coś, czego nikt nie może mi zabrać, bo to moje własne. Nabyte w tworzeniu, krojeniu, wyjazdach po Europie, targach, jarmarkach, sprzedażach do sklepów i dla ludzi indywidualnie.
Sama korzystam z zakupów w wielu sklepach wysyłkowych i przez lata zdążyłam też zaprzyjaźnić się z właścicielami. Bo połączyła nas serdeczność, otwartość, często prywatne rozmowy i chęć podzielenia się nie tylko produktami ale sobą. Tak właściwie to każdy w produkcie sprzedaje też jakby siebie, swój klimat, upodobania i wybory.
Co chcę przez to powiedzieć. Nie bójmy się relacji. Nie bójmy się siebie i świata. To my jesteśmy źródłem przez które przepływa wszystko co wokół. I to my (czyli każdy z nas) decyduje o swoim życiu. A bez dobrej relacji z sobą a tym samym i drugim człowiekiem będziemy pędzącym donikąd istnieniem. I ja to znam bardzo dobrze. I też siebie muszę czasem zatrzymywać gdy padam zmęczona a w głowie pomysłów co niemiara. Więc siadam i włączam na chwilę piękną muzykę albo wychodzę na długi spacer albo tańczę radośnie albo leżę i nic kompletnie nie robię. Takie leżenie dla leżenia. To taki reset dla zmęczonej głowy i ciała.
I tak na zakończenie napiszę, że jestem bardzo wdzięczna Bogu, światu i sobie, że mogę być tą osobą, którą jestem, że mogę pracować, tworzyć i dziękować za wszystko co mam. I nie chodzi o materię, chociaż jest potrzebna jak najbardziej. Chodzi o to, że skoro nadal żyję i jestem świadoma i sprawna, to mogę nieustająco tworzyć i zmieniać swoje życie.
Małgorzata Kowzan